Dobrze rozpoczęty dzień…
- zarwana nocka
- telefony od 8 że nie działa (ok. 10 przestałem odbierać, więc z 50 nieodebranych)
- brak prawie-że-internetu od lokalnego dostawcy
- spieprzona stronka administracyjna w OVH (nawigacja z komórki)
- piździawica i śnieg - zasypane auto
- jazda do dziuranda (całe szczęście właśnie odpalili robionego kiedyś przeze mnie Debianka jako jednego z desktopów)
- awaria routingu z TPNET do OVH (tylko do niektówych klas - zgadliście do których…?)
Co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem? :]